Jeszcze przedparoma laty na pozór miałam wszystko: wspaniałą karierę,dużo pieniędzy, życie towarzyskie, kluby, imprezy, podróżedookoła świata, związane z interesami oraz dla przyjemności.
Zawszewierzyłam, że najważniejsze w życiu jest to, by miećwładzę , pieniądze, prestiż, elegancki wygląd,odnosić sukcesy, więc za tym wszystkim podążałam.Jednak paradoksalnie, im więcej osiągałam , im więcejpodporządkowywałam moje życie tym wartościom, tym bardziejczułam rosnącą we mnie pustkę. Doszłam do takiego punktu,w którym znalazłam się w wewnętrznej ciemności i towłaśnie wtedy spotkałam się z miłością Boga. W tym momencie moje życie zmieniło swój bieg.
Wychowywałamsię nad brzegiem morza w Cape Town, w Republice Południowej Afryki.Moja matka miała zwyczaj zabierać moją siostrę i mnie naMszę Św., ale poza tym modlitwa nie odgrywała jakiejś szczególnej roli w życiu mojej rodziny.
Dopiero dużecierpienie związane ze stratą Taty, który zmarł na raka gdy jamiałam 18 lat, spowodowało, że zaczęłam zastanawiaćsię i pytać, czym jest tak naprawdę życie. Znalazłamogromną pociechę myśląc o Bogu i chodząc na Mszę,i rzeczywiście odczułam wtedy obecność Boga w moim życiu.
Kilkamiesięcy po śmierci Taty powiedziano mi, że Matka Bożaobjawia się w Medjugorje, miejscowości położonej wBośni, i że daje przesłania dla całego świata.Byłam tym głęboko poruszona i przekonana o prawdziwościobjawień. Zaczęłam próbować żyć Ewangeliątak, jak tego uczyła Maryja. Jednak niedługo potem pojawiłsię mój pierwszy chłopak i mój zapał zgasł, aradość z bycia zakochaną, atrakcje życia studenckiego, imprezy wzięły górę..
Po ukończeniustudiów opuściłam Cape Town i przez rok podróżowałamdookoła świata. Potem zaczęłam karierę w Londynie.Pewni przyjaciele, będący chrześcijanami, znając mniedobrze i wiedząc , że szukam czegoś więcej w swoimżyciu, zaproponowali mi Kurs Alpha, obejmujący 10 tygodni wprowadzenia do chrześcijaństwa.
Byłam gotowa ,by odnaleźć coś więcej i czułam, że nie mam nic do stracenia, jeśli spróbuję.
Dynamiczny przekazwiary, pełne entuzjazmu chwalenie i uwielbianie Boga, modlitwawstawiennicza, to wszystko sprawiło, że znów realnie odczułam idoświadczyłam mocy Boga. W tym samym czasie pracowałam wmiędzynarodowej firmie finansowej, starając sięosiągnąć wysoką pozycję. Uwielbiałam imprezy,życie na wysokim poziomie, ale po jakimś czasie zauważyłamrosnącą we mnie pustkę. Uświadomiłam sobie, żeprzyjemności, których tak poszukiwałam, nie zapełnią tej pustki, choćbym nie wiem jak się starała.
I choćwierzyłam w Boga, to jednak ta wiara nie miała wpływu na mójstyl życia. I tak znowu doszłam do takiego punktu, gdzie jużdłużej nie wiedziałam , kim tak naprawdę jestem, i kim pragnę być.
Możliwośćrobienia ze swoim życiem, co mi się podoba, dawało mi pewneuczucie swobody, które jednak okazało się bardzo ulotne i zamiastdać mi prawdziwą wolność, doprowadziło mnie prawie dozniszczenia siebie samej. I właśnie w tym załamaniu iciemności miałam niesamowite doświadczenie obecności Boga.Miało to miejsce podczas mojej podróży do Anglii, w październiku1999 roku. W moim sercu odczułam, jakby Jezus wziął mnie zarękę, umieścił przede mną lustro i zapytał , beznajmniejszego osądu czy potępiania: Oto kim jesteś- czytaką pragniesz być?. W tym momencie poczułam się całkowicie akceptowana przez Boga, niezależnie od życia jakie prowadziłam.Wiedziałam jednak, że dłużej już nie chcębyć taką, jaką usiłowałam się stać w ciągu ostatnich lat.
Miałamwrażenie, że to czego poszukiwałam , znajdowało się wkatolickiej wierze, którą zaniedbałam. Zaczęłam więcznów chodzić na Mszę Św. Kilka miesięcy później mojawiara na nowo się rozpaliła podczas Spotkania Młodych 2000, na które ktoś znajomy mnie zaprosił.
Pragnęłamzacząć na nowo, więc poszłam do spowiedzi po raz pierwszypo wielu latach. Bardzo się denerwowałam, nie mającpewności jaka będzie reakcja księdza. Doświadczyłamjednak miłosierdzia i współczucia Jezusa. Poczułam jakzdjęty został ze mnie wielki ciężar idoświadczyłam ogromnej ulgi, kiedy usłyszałam, że Bóg zawsze mi przebacza i akceptuje mnie bezwarunkowo.
Zaczęłampoznawać Jezusa jako Osobę i spotykać się z Nim nie tylkopodczas czytania Pisma Św., ale także w codziennych sprawach,wydarzeniach.. Moje życie nie zmieniło się od razu, nie wiedziałam jeszcze jak Bóg mnie prowadzi, ale On wiedział.
Miałamjuż kilka poważnych związków i nigdy , w najmniejszym nawetstopniu nie miałam zamiaru rezygnować z małżeństwa iposiadania dzieci, jednak myśl o poświęceniu siebie Bogu wżyciu zakonnym ciągle powracała i nie chciałaodejść. To była absolutnie ostatnia rzecz, której bym pragnęła, a i sam pomysł wydawał mi się dziwaczny.
W tym czasiebyłam już pewna , że zostałam stworzona dla jakiegoścelu i, że gdy odkryję najgłębsze pragnienie mojego serca ,odnajdę prawdziwe szczęście i spełnienie, któregowcześniej tak poszukiwałam. I choć bardzo uciekałam,krzycząc przestraszona i walcząc zaciekle z Bogiem, to jednak Muwierzyłam i ufałam Mu. I gdy drzwi zaczęły się przedemną otwierać, starałam się zrobić następny krok w wierze i zaufaniu.
Niespodziewanie wlutym 2001 roku moja przyjaciółka Rani zaprosiła mnie napierwszą podróż do Medjugorje. Kiedy tam byłamprzeżyłam nie dające się opisać , niewiarygodnewręcz, doświadczenie bycia całkowicie, totalnie ogarniętą przez Bożą miłość. Pragnienie, byodpowiedzieć na nią całym mym sercem drążyłomnie i w nocy, podczas modlitwy strach, który przedtem odczuwałam, zostałpo prostu rozwiany. To była łaska, zaczęłam ufaćJezusowi, że zaprowadzi mnie tam, gdzie będę szczęśliwa i w ten sposób moje obawy zniknęły.
W dalszymciągu chciałam wyjść za mąż, alejednocześnie czułam silne pragnienie oddania się całkowicieJezusowi w sposób, który, jak czułam, nie byłby możliwy, gdybymwyszła za mąż. W sierpniu 2002 roku na Spotkaniu Młodych wAnglii, nie mogłam już dłużej znieść tegowewnętrznego niepokoju i zamieszania , więc powiedziałamJezusowi, że zamierzam zostać zakonnicą, a jeśli sięmylę i to nie jest ta droga, to niech mi powie o tym szybko, żebym mogła znaleźć męża.
Podczaspodejmowania decyzji nie miałam jakichś nadzwyczajnych odczuć,jednak przez następne miesiące moje tak umacniało się i niespodziewanie zaczęłam odczuwać radość i pokój.
Jestemzapaloną entuzjastką życia i uwielbiam spotkania z ludźmi,więc byłam pewna, że biorąc pod uwagę mojepochodzenie, zdolności i osobowość , nie wchodzi w gręnawet zastanawianie się nad życiem klauzurowym. W tym czasiepróbowałam się przyglądnąć różnymmożliwościom. Była jakaś tajemnica w życiu klauzurowym,która mnie bardzo zaciekawiła. Wiedziałam, że musi byćcoś, co sprawia , że takie życie ma sens. Widziałam,że wszystkie siostry klauzurowe, które spotkałam były bardzoradosne, pełne pokoju i rozpalone miłością do Jezusa, aprzy tym
całkowicie normalne. I choć nie potrafię tegowyjaśnić, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że i ja mam w sobie coś , co one posiadają.
Moi przyjaciele zMedjugorje byli zachwyceni siostrami klaryskami w Galway i chociażnaprawdę nie sądziłam, że życie klauzurowe możebyć odpowiedzią na moje poszukiwanie, to jednak zdecydowałamsię odwiedzić siostry w czerwcu 2004 roku. Nie jestem pewna czegooczekiwałam , byłam jednak zaskoczona spotkaniem z pełnążycia grupą sióstr, wśród których było wiele młodych osób.
Postanowiłam,że spróbuję przez dwa tygodnie żyć razem ze siostrami,zdając sobie sprawę, że jest to najlepsza droga, by mócpodjąć decyzję, a poza tym wiedziałam ,że nie mam nicdo stracenia. Podczas czasu spędzonego we wspólnociedoświadczyłam głębokiego pokoju i dużej radości.Pokochałam rytm pracy , modlitw i adoracji Najświętszego Sakramentu, zarówno w dzień jak i w nocy.
Mocowałamsię jednak bez końca ze sobą i z Bogiem. Czułam , żemogłabym pomagać ludziom w bardziej efektywny sposób, alejednocześnie wiedziałam, że nie ma nic bardziej cennego i efektywnego od modlitwy.
W końcudoszłam do wniosku, że jeśli spróbuję pójśćtą drogą , to po prostu przekonam się, czy jest to rzeczywiście to, o co Bóg mnie prosi.
I choćniewielu było ludzi, którzy zrozumieli mój wybór, 2 marca 2004 rokuwstąpiłam do wspólnoty Sióstr Klarysek w Galway. Jezus zawszedawał mi odwagę i zaufanie, którego potrzebowałam, bystawiać kolejne kroki. I tak 2 marca 2005 roku rozpoczęłam nowicjat, otrzymując habit zakonny i nowe imię - Miriam.
Moja rodzina milionrazy życzyłaby sobie , abym nie wybrała tej drogi. Moja Mama niemogła zrozumieć, dlaczego jej córka, która mogła mieć irobić wszystko , co chciała, wybrała życie zakonne. Jednakmoja siostra, która jest równocześnie moim dobrym przyjacielem, zaakceptowałamoją decyzję w sposób bezwarunkowy, nawet jeśli cierpiała zpowodu udręki na myśl o rozstaniu, którą zresztą wszyscymocno odczuwaliśmy. To właśnie było dla mnie najtrudniejsze- świadomość bólu , tych których bardzo kochałam.
Zdaję sobiesprawę, że z racjonalnego punktu widzenia mój wybór nie ma większego sensu.
Jednak głęboko w moim wnętrzu, gdzie rozumienie przestaje byćnajważniejsze, mam pokój i pragnienie , by oddać się Bogucałkowicie. To jest jak intuicja, za którą podążam i jestemprzekonana, że nawet gdy nic nie czuję, otrzymujęnieskończenie więcej niż daję, i że ja, moja rodzina i tych , których mam w sercu, mają udział w Bożych błogosławieństwach.
Moje tak Bogujest jak całkowite powierzenie się Jemu, jak rzucenie się wogromną otchłań Bożej miłości. Bożezaproszenie nie zawierało gotowej mapy samochodowej, więcciągle wymaga ode mnie głębokiej wiary i zaufania, o co też ciągle się modlę.
W zasadziewszystko, o co Jezus mnie prosi, zawiera się w tym, bym Mu pozwoliłasię prowadzić bez zabezpieczeń, bym stawiała kolejne kroki,wiedząc, że On jest ciągle obecny i bym ufała Jegoobietnicy, że zawsze będzie ze mną, zarówno w trudnych doświadczeniach, jak i w radościach.